Hej! Wracam na blog po krótkiej nieobecności – w ostatni piątek obchodziliśmy huczne urodziny Decowant. Konfetti jeszcze szeleści gdzieś w magazynie, a ja wciąż czuję w powietrzu zapach świeżo wyciętych kartonów i wafla czekoladowego. Ale życie, jak dobrze wie każdy, szybko wraca do normalnego rytmu: pędzel, kielnia, próbnik kolorów. I właśnie przy kubku mocnej kawy pomyślałem, że znowu pogadamy o kolorach – tych, które decydują, czy w domu będzie przytulnie jak u babci, czy surowo jak w lofcie nad Tamizą.


